Mania zużywania…

 … listopadowe zużycia to sama pielęgnacja. Jestem w szoku, że w ciągu miesiąca zużyłam tyle produktów. Przejdźmy do konkretów:
Schwarzkopf, Gliss Kur Oil Nutritive – to szampon do włosów ze skłonnością do rozdwajania się. Lubię od czasu do czasu użyć ‚cięższego’ szamponu, który wygładzi moje puszące się włosy, ale ten brzydal to przesada. Okropnie oblepiał moje włosy, miałam wrażenie jakby w ogóle ich nie mył. Jak dla mnie zdecydowanie za ciężki. A szkoda, bo zapach ma piękny 🙂 Cena : około 10 zł
Balea, Oil Repair, odżywka oraz szampon – oba te produkty pojawiają się chyba w każdym moim projekcie denko 🙂 uwielbiam je. Szampon świetnie myje, nie wywołuje podrażnienia skóry głowy. Odżywka świetnie wygładza i odżywia włosy, nie obciążając ich przy tym. Cena : około 6 zł
Garnier, Drożdże piwne i owoc granatu, szampon – po prostu dobry szampon. Dobrze oczyszcza, nie podrażnia, nie obciąża – więcej mi nie potrzeba ! Cena : około 8 zł
Alverde, Szampon do włosów suchych i zniszczonych z aloesem i hibiskusem – no nie bardzo się polubiliśmy. Rzadka konsystencja szamponu sprawia, że jest słabo wydajny. Przelatuje przez palce. Nie do końca sobie poradził z oczyszczeniem moich włosów no i niestety spowodował łupież. Powrotów nie będzie. Cena: około 8 zł
Bielenda, Cukrowy peeling do ciała – tutaj możecie przeczytać co sądzę o tym produkcie. Nic się w tym temacie nie zmieniło. Nie polecam.
The Body Shop, żel pod prysznic Papaya – o żelach TBS też już wcześniej wspominałam. Uwielbiam za zapach, który utrzymuje się na skórze po kąpieli, za świetną wydajność oraz za to, że nie wysuszają mojej skóry. Kupuję zawsze w promocji za około 12,50 zł
Isana, zmywacz do paznokci – to też stały bywalec mojego denka. Świetny zmywacz nic dodać nic ująć.
Gilette, Satin Care Olay – wiem powtarzam się, ale już tak mam, że jeżeli coś z pielęgnacji mi pasuje to ciągle do tego wracam i tak też jest z tym żelem do golenia. Wydajny, nie wysusza, nie uczula, zdecydowanie ułatwia golenie. Cena : około 12 zł
Ekoa, naturalna sól do kąpieli z olejkiem eterycznym o zapachu rozmarynu – bardzo fajna sól. Świetnie pachnie – czułam się jak w saunie. Nie jest jakoś wybitnie wydajna, bo starczyła mi tylko na 3-4 użycia. Cena: 9,99 zł za 300g
Bourjois, Witaminowy tonik – po raz kolejny w denku. Mój ulubiony tonik. Należałby mu się osobny post. Cena : około 12 zł za 200 ml
Ziaja, liście manuka, żel myjący normalizujący – czy tylko mi zapach tego żelu przypomina cocacolowe żelki Haribo ? 🙂 Bardzo przyzwoity żel. Nie wysuszał, nie podrażniał, dobrze radził sobie ze zmywaniem makijażu, tylko jakoś z wydajnością szału nie ma. Cena: 9 zł za 200 ml.
Mac, Studio Moisture Cream – o tym kremie pisałam tutaj. Bardzo się polubiliśmy i będziemy do siebie wracać. Cena: 42 zł za 30 ml
Montagne Jeunesse, Maseczka truskawkowa głęboko oczyszczająca – cudowny zapach ! Maseczka ładnie nawilża i odżywia skórę. Buzia jest miękka i gładka. Maseczka jest wydajna, bo opakowanie starcza mi na trzy użycia. Polecam. Cena: około 7 zł
Soraya, Oczyszczający peeling morelowy – kupiłam dawno temu jako ‚zamiennik’ peelingu morelowego st. Ives. Zamiennikiem nie jest, ale jest bardzo przyjemny. Lubię mocne, konkretne peelingi i Soraya do takich się zalicza. Dobrze złuszcza naskórek,a przy tym nie podrażnia. Odświeża skórę. Zmniejsza widoczność porów. Jest niesamowicie wydajny. Starczył mi na bardzo długo, chyba zdążyli nawet zmienić szatę graficzną 🙂 Kiedyś do niego wrócę, ale jeszcze nie teraz. Cena: około 15 zł za 200 ml.

I to by było na tyle. Tak prezentują się produkty, które udało mi się wykończyć w listopadzie. Widzicie wśród nich swoich ulubieńców ?

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

by
Previous Post Next Post
0 shares