Czary Mary z Laura Mercier & Secret Brightening Powder

Marzy Ci się puder, który działa cuda pod oczami ? Chodź, znalazłam małego czarodzieja !

 

Nie raz już wspominałam, że zostałam obdarowana przez naturę licznymi załamaniami skóry pod oczami (czytaj zmarszczkami), których wydaje mi się, że jest trochę za dużo jak na mój wiek, no ale cóż… W pielęgnacji okolicy oczu szukam jedynie solidnego nawilżenia, przecież nie liczę na to, że coś mi te zmarszczki cudownie wyprasuje. Na co dzień sięgam raczej po średnio-kryjące korektory o lekkiej konsystencji, które muszę przypudrować. I o ile z pudrów, których używam na całą twarz jestem bardzo zadowolona, to nie wszystkie sprawdzają się pod oczami. Dlatego też szukałam pudru, który byłby bardzo, ale to bardzo lekki, nie zmieniałby koloru korektora i jeszcze mógłby delikatnie rozświetlać. No i znalazłam !

 

Secret Brightening Powder to żadna nowość. Puder dostępny jest na rynku od dawna. Nie wiem dlaczego, ja odkryłam go dopiero teraz. W małym, plastikowym opakowaniu – utrzymanym w kolorystyce charakterystycznej dla Laura Mercier – mieszczą się 4 g ultralekkiego pudru. Dostępne są dwa odcienie. 2 ma zdecydowane żółte tony, dlatego też sięgnęłam po odcień numer 1, który jest po prostu biały – ale bez obaw. Efektu pandy nie funduje. Puder jest lekki jak piórko i zawiera minimalne drobinki – niewidoczne na skórze, które cudownie odbijają światło i optycznie wygładzają skórę. Genialnie utrwala korektor, dzięki czemu nie zbiera mi się w załamaniach przez cały ! dzień. Jest niezwykle wydajny. Opakowanie jest małe, ale jestem pewna, że wystarczy mi na lata. Prędzej się przeterminuje, niż go zużyję. No właśnie jak już jesteśmy przy opakowaniu, to produkt dla mnie ma jedną wadę. Wspomniane opakowanie – jest małe, poręczne, wszędzie się zmieści. To na plus. No, ale jest to produkt sypki, a sitko ma spore dziurki, przez które wysypuje się bardzo dużo pudru. Przy otwieraniu trzeba być niezwykle ostrożnym, żeby puder się nie wysypał. Więc polecam albo nie odklejać wszystkich dziurek, albo marzyć, że Laura stworzy ten puder w wersji prasowanej. Jednak Secret Brightening jest tak magiczny, że przymykam oko na opakowanie i rozkoszuję się niezwykłą zawartością.

 

Wiem, że liczycie na podgląd jak puder prezentuje się pod oczami. Chciałam pokazać co potrafi zdziałać, jednak aparat w żaden sposób nie chce oddać tego magicznego efektu, dlatego nie pozostaje Wam nic innego, jak udać się do Douglas’a i zobaczyć na własne oczy co ten maluch potrafi !

 

LAURA MERCIER – Secret Brightening Powderwozek2

PIGMENTACJA

TRWAŁOŚĆ

APLIKACJA

PODSUMOWANIE


 

 

Tagi: , ,

by
Previous Post Next Post
3 shares