Fuzz-Sea…

.. czyli futrzak od Sally Hansen. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie przepadałam za lakierami czy też topami strukturalnymi, co jak widać ostatnimi czasy się zmieniło – chyba się starzeję. Jak mogliście zobaczyć w poprzednich postach, lakiery z tej serii dorwałam podczas promocji w Rossmannie. Dziś chciałam Wam pokazać najładniejszy – moim zdaniem  – odcień z całej serii.

Jak widać są to małe paseczki w odcieniach niebieskiego, zielonego oraz żółtego, zatopione w bezbarwnej bazie. Na załączonych zdjęciach nałożyłam dwie cienkie warstwy Essie – Mint Candy Apple i trzy cienkie warstwy topu Sally Hansen. W przypadku tego odcienie aplikacja przebiegła bezproblemowo. Zrezygnowałam z nakładania wysuszacza – wydawało mi się, że kolejna warstwa to już będzie za dużo. Łatwo się domyślić, że po nałożeniu tylu warstw trzeba leżeć i pachnieć przez dobre pół godziny, żeby wszystko miało okazję dobrze wyschnąć. Mimo wszystko, długi czas wysychania jest warty efektu, jaki daje morski futrzak. Jeżeli chodzi o kwestię zmywania futerka, to nie ma co się nastawiać, że jedno przetarcie wacikiem wystarczy. Lakier należy raczej do tych bardziej opornych. Polecam metodę foliową.

Jak Wam się podoba futrzany efekt ? 🙂 Mi się podoba bardzo ! Dodatkowo sprawił, że lakier Essie stał się bardziej ‚neonowy’

SALLY HANSEN – Fuzz-Seawozek2

PIGMENTACJA

TRWAŁOŚĆ

APLIKACJA

PODSUMOWANIE


 

Tagi: , , ,

by
Previous Post Next Post
0 shares