Mania zużywania…

… czyli październikowe zużycia. Będzie krótko i na temat.

Uriage, Dermatologiczny żel do mycia – nie wiem co mnie podkusiło, żeby kupić taką ogromną butlę produktu do mycia twarzy. Co prawda żel można nakładać na całe ciało, ale do tego lubię stosować produkty o przyjemnym owocowym zapachu. Jeżeli chodzi o oczyszczanie twarzy, to produkt jest całkiem całkiem. Dobrze zmywa makijaż, nie podrażniając przy tym oczu. Nie wysusza skóry. Jest bardzo wydajny. Czegóż chcieć więcej. No i cena 50 zł za taką pojemność jest całkiem sympatyczna.

Dove, Odżywczy żel pod prysznic. Pistacja z magnolią – stał w Rossmannie przy kasie. Skusił mnie zapach. Ciepły, otulający, bardzo przyjemny. A żel, jak żel. Poprawny. Dobrze się pieni. Nie nawilża, ale też nie wysusza. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to kształt butelki. Niestety nie można jej postawić do góry nogami, i trzeba kombinować, żeby zużyć żel do ostatniej kropli. Często można dostać go w promocji, więc polecam. Cena ok 10 zł za 500 ml.

Batiste, Suchy szampon – o tych szamponach pisałam już wiele razy. Najlepszy wśród suchych szamponów. Ratuje mnie w sytuacji, kiedy szybko muszę odświeżyć włosy, a nie mam czasu ich umyć. Zawsze mam kilka w zapasie i tak już pozostanie. Cena 14,99 zł.

Schwarzkopf, Gliss Kur Ultimate Repair – świetnie sprawdza się do bardzo zniszczonych włosów. Zanim skróciłam włosy o dobre 20 cm, moje końcówki wołały o pomstę do nieba. Były wysuszone, sianowate. Ta odżywka świetnie sobie z nimi radziła. Oblepiała je silikonami, dzięki czemu włosy wyglądały na ‚zdrowe’. Były przyjemnie gładkie. Nie mam nic przeciwko silikonom, moje włosy je lubią. Jest to odżywka, która świetnie się sprawdzi w kryzysowych sytuacjach. Nie używałabym jej w codziennej pielęgnacji włosów. Cena : około 10 zł za 200 ml.

The Body Shop, Malinowy żel pod prysznic – o żelach tej marki również wspominałam wiele razy. Moje ulubione produkty do mycia ciała. Uwielbiam za zapach, konsystencję, wydajność no i promocyjną cenę 12,50 zł za 250 ml.

Estee Lauder, Advanced Night Repair Eye Serum – całkiem solidna próbka kremu pod oczy, którą dostałam przy okazji zakupów w douglas online. Krem przyjemnie nawilża skórę pod oczami. Nie uczula, ale nie ma w nim niczego nadzwyczajnego, żebym była skłonna wydać 250 zł za 30 ml tego produktu.
Sampar, So Much to Dew Day Cream – tak jak w przypadku kremu Estee Lauder, ten również otrzymałam jako gratis do zakupów. Niestety opakowanie starczyło mi zaledwie na kilka użyć, więc nie mogę zbyt wiele powiedzieć na temat tego produktu, poza tym, że dobrze nawilża i nic dziwnego mi po nim nie wyskoczyło. Cena nie kusi – 155 zł za 50 ml.

I to by było na tyle. Znalazłyście wśród moich zużyć jakiś produkt który lubicie, lub wręcz przeciwnie ?

 

Tagi: , , , , , , ,

by
Previous Post Next Post
0 shares