NARS Audacious Lipstick & Annabella

Tydzień z marką NARS trwa. Dziś będę się zachwycać. Wyjątkowo. A jest nad czym, więc zapraszam.

 

Kolekcja szminek Audacious zrobiła na mnie spore wrażenie. Wybór kolorów od neutralnych odcieni, przez róże, czerwienie, fuksje aż do zdecydowanych śliwek czy bordo. Jest w czym wybierać. Ale to, co zaskoczyło i zachwyciło mnie najbardziej to wyjątkowa jedwabista tekstura, spektakturane! krycie i niezwykły komfort noszenia.

 

Annabella opisana idealnie przez producenta jako „poppy red” przywołuje skojarzenie pola pełnego soczystych, czerwonych maków. Czarne, metalowe opakowanie zamykane na magnes prezentuje się solidnie i elegancko, choć jak większość opakowań NARS lubi złapać odciski palców, czy drobny kurz.

 

Zachwyciła mnie wytłoczona nazwa marki na sztyfcie. Lubię takie rzeczy – dodają produktowi sznytu. Szminka ma niebywale kremową, jedwabistą i gładką formułę. Nie będę czarować, że jeden ruch wystarczy, aby pokryć nią całe usta, bo – nie wiem jak u Was, ale – w moim przypadku malowanie ust czerwoną szminką wymaga dłuższej chwili i  wstrzymania oddechu. Natomiast zapewniam, że krycie jest wyjątkowe. A oprócz tekstury i krycia zachwycam się jeszcze jej trwałością. Sześć do siedmiu godzin bez poprawek ? Dokładnie tak. Po około trzech godzinach połysk delikatnie znika z ust, i zostaje satynowy mat. Natomiast kolor utrzymuje się perfekcyjnie przez kolejne godziny, a przy tym nie wysusza! Śmiało mogę powiedzieć, że to poważna konkurencja dla moich dotąd ulubionych pomadek MAC.

 

Ja się zachwycam. Bardzo. I szukam kolejnych, wyjątkowych odcieni.

 

Nie bez powodu nie pokazuję dziś jak Annabella prezentuje się na moich ustach. Wróćcie tu proszę w niedzielę – przygotowałam dla Was coś wyjątkowego i nowego na loveliness 🙂

NARS – Audacious Lipstick Annabella  wozek2

PIGMENTACJA

TRWAŁOŚĆ

APLIKACJA

PODSUMOWANIE


 

 

Tagi: , , , ,

by
Previous Post Next Post
17 shares