Site preloader
Blog

Urban Decay & Naked Skin

10 września 2016

Maskuje niedoskonałości oraz nadaje skórze promienny wygląd i półmatowe wykończenie, czy aby na pewno ?

Podkład ten jest ze mną niemal od roku, więc miałam szansę przetestować go na wszelkie sposoby. Czy spełnił obietnice producenta ?

Naked Skin zamknięty jest w plastikowej butelce. Niestety moje opakowanie okazało się felerne, gdyż w środku znajduję się dwie warstwy i podkład wypływa między nie. Nie tylko wygląda to brzydko, ale też po prostu produkt się marnuje. Pompka działa bez zarzutu. W środku znajduje się podkład o bardzo lekkiej, wodnistej konsystencji. Kolor 0.5 najjaśniejszy z całej gamy to jasny beż, który niestety utlenia się wybijając różowe tony.

Producent obiecuje, że podkład maskuje niedoskonałości, nada skórze promienny wygląd i półmatowe wykończenie. Co do ostatniego mogę się zgodzić, faktycznie fluid pozostawia skórę półmatową. Nie lepi się, nie ściąga skóry – jest komfortowy w noszeniu. Podoba mi się to wykończenie. Ale niestety nie maskuje niedoskonałości, a już na pewno nie sprawia, że skóra wygląda promiennie. No, przynajmniej nie moja.

Już sama aplikacja sprawia problemy. Trudno rozprowadzić go perfekcyjnie, czy to palcami, gąbką, pędzlami. Podkreśla wszelkie, najmniejsze niedoskonałości skóry. Okrutnie osiada się w porach, moja skóra wygląda jakby miała co najmniej dwadzieścia lat więcej. No i trwałością również nie grzeszy.

Podchodziłam do niego wiele razy, próbowałam różnych kremów, baz. Mieszałam go z różnymi podkładami, niestety bezskutecznie. Po prostu się nie polubiliśmy i tyle. Być może lepiej sprawdzi się na cerach idealnych, które wymagają jedynie lekkiego wyrównania kolorytu.

 

 

URBAN DECAY – Naked Skin wozek2

PIGMENTACJA

TRWAŁOŚĆ

APLIKACJA

PODSUMOWANIE


 

 

0
  • Jeśli po utlenieniu ma różowy tony, to z pewnością go nie wypróbuję, poza tym mam wiele niedoskonałości, więc pewnie tu również by się nie sprawdził 😛

  • Podkłady Urban Decay dzieli się na dwie rodziny kolorystyczne – żółtawe (ciepłe), zakończone na .0 oraz różowe (zimne) zakończone na .5. Odcień 0.5 będący kolorem zimnym pokazał róż, bo po prostu jest stworzony dla cer o takim odcieniu 😉 Dla tych żółtawych/neutralnych skór polecam równie jasny 1.0.

    Co do właściwości podkładu, to ja mam wymagającą cerę w tej chwili i powiem szczerze, że polubiłam się z Naked Skin. Nie ma mocnego krycia, ale na skórze wygląda ładnie i naturalnie, szczególnie nałożony syntetycznym Expert Face Brush od Real Techniques. Gąbka i palce, tak jak pisałaś, nie służą jego aplikacji, bo podkład zaczyna się smużyć i wyglądać nieładnie. To chyba jeden z niewielu podkładów, którym aplikacja Beauty Blenderem szkodzi 😛 Zauważyłam jednak, że żeby ten podkład ładnie wyglądał na skórze nie można obciążać go nadmiarem pudru matującego, a po makijażu najlepiej spryskać go mgiełką.
    Podobno lepsze właściwości dla skór wymagających ma nowy All Nighter Urban Decay, który jest podkładem znacznie gęstszym i mocniej kryjącym.

  • Ja czytałam, że wszystkie te .5 są bardzo świnkowe i utleniają się. Z .0 nie ma tego problemu, bo ja mam 2.0 i praktycznie się nie utlenia, może minimalnie. Nie da się, żeby jeden podkład pasował wszystkim i dobrze, bo nie mielibyśmy takiego wyboru! All Nighter i mnie strasznie kusi, ale mam jeszcze pół opakowania Born This Way i drugie pół Naked Skin, więc muszę jeszcze poczekać 😉

  • Subiektywna

    ja sie z nim pokochałam. w tej chwili to mój ulubiony produkt, została mi jeszcze 1/2 opakowania i wracamy właśnie do siebie. W duecie z korektorem okazał się być moim hitem ostatniego roku. lubię się z podkładami UD bardzo. One&Done też był letnim ulubieńcem 🙂

  • agnes.t

    U mnie też się nie sprawdził. Próbowałam go nakładać na krem, bazę, pudrować, nie pudrować. Na wszelkie możliwe sposoby. Pędzlami, gąbką, palcami. Moja skóra nie chce się z nim połączyć.