Too Faced – Chocolate Bar

O tej palecie zapewne czytałyście już na wielu blogach. Testuję ją od kilku miesięcy, więc chyba najwyższy czas napisać o niej kilka słów.

 

O wersji Semi-Sweet mogłyście przeczytać tutaj, natomiast dziś przyszedł czas podsumowania pierwszej edycji Chocolate Bar.

 

Cienie zamknięte są typowo dla marki Too Faced w metalowej, solidnej palecie. Oczywiście obłędnie pachną czekoladą. Chocolate Bar to szesnaście cieni. Znajdziecie w niej przekrój kolorów od beżu, przez ciepłe, karmelowe odcienie, brązy aż do fioletów. Cienie mają trzy wykończenia: matowe, metaliczne oraz satynowe z drobinkami.

 

Gilded Ganache  to brązowo-zielony odcień ze złotymi drobinkami. Suchy w konsystencji, ale mimo to dobrze napigmentowany. Niestety aplikując go na sucho musicie liczyć się z osypywaniem. W palecie wygląda jak zgaszona zieleń, jednak na powiece wychodzi z niego zdecydowanie więcej odcieni brązu.
White Chocolate to jasny beż o matowym wykończeniu. Miękka konsystencja, bardzo dobra pigmentacja jak na tak jasny odcień. Ogromny plus za większą pojemność tego odcienia, gdyż często otwieram paletę tylko dla białej czekolady.
Milk Chocolate to średni odcień ciepłego brązu o matowym wykończeniu. Kolor można budować bez obawy o plamy.
Black Forest Truffle to chłodny, fioletowo-brązowy odcień o matowym wykończeniu, w którym zatopione są srebrne drobinki brokatu. Podobnie jak Gilded Ganache odrobinę suchy w konsystencji, jednak równie dobrze napigmentowanym, i również z powodu drobinek osypuje się podczas aplikacji.
Triple Fudge to matowy, ciemny brąz. Niestety sucha konsystencja sprawia, że cień ma słabą pigmentację. Trzeba się trochę napracować, aby uzyskać intensywny kolor.
Salted Caramel to karmelowy odcień z dodatkiem ciepłych, pomarańczowych tonów. Wykończenie matowe, miękka konsystencja i dobra pigmentacja.
Marzipan chyba mój ulubiony odcień z całej palety. To ciepła brzoskwinia z dodatkiem różu, o bardzo metalicznym wykończeniu.
Semi-Sweet to średni brąz o matowym wykończeniu.
Strawberry Bon Bon matowy, chłodny róż po który sięgam najrzadziej. A raczej wcale.
Candied Violet to przybrudzony fiolet z dodatkiem opalizujących na różowo drobinek. Suchy w konsystencji, trochę zanika podczas blendowania.
Amaretto intensywny, miedziany brąz o metalicznym wykończeniu.
Hazelnut to ciepły brąz  delikatnym metalicznym wykończeniu z drobinkami.
Creme Brule to bardzo intensywne brązowe złoto. Świetnie wygląda na powiece zarówno solo, jak i w połączeniu chyba z każdym brązem z palety.
Haute Chocolate to ciemny brąz z dodatkiem ciepłych, czerwonych tonów. Miękka konsystencja i metaliczne wykończenie.
Cherry Cordial to śliwka z dodatkiem ciepłych tonów. Wykończenie matowe.
Champagne Truffle to rozbielony róż o intensywnym, metalicznym wykończeniu.

 

Cienie w palecie są świetnej jakości, bardzo dobrze się z nimi pracuje. Idealnie się blendują, łączą, nie tworzą plam. Utrzymują się na moich powiekach przez cały dzień bez użycia bazy. Mam kilka swoich ulubionych odcieni jak White Chocolate, Marzipan, Creme Brule  czy też Milk Chocolate. Nie mogę się do niczego przyczepić jeżeli chodzi o jakość cieni. Jednak nie jest to paleta po którą sięgam bardzo często. Mimo, iż uwielbiam brązy w różnym wydaniu, to tutaj odczuwam przesyt błysku i ciepłych tonów.

 

A Wy, macie czekoladowe palety w swojej toaletce ? Po którą wersję sięgnęłybyście chętniej – klasyczną chocolate bar, czy też semi-sweet ?

 

TOO FACED – Chocolate Bar wozek2

PIGMENTACJA

TRWAŁOŚĆ

APLIKACJA

PODSUMOWANIE


 

Tagi: , , , , , , , , , ,

by
Previous Post Next Post
5 shares