Site preloader
Blog

Mania zużywania…

11 kwietnia 2015

… czyli puste opakowania marcowo-kwietniowe.

Timotei, Precious oils – szampon do włosów normalnych lub suchych. Produkt ten otrzymałam do przetestowania i nawet się ucieszyłam, ponieważ moje włosy są raczej suche, puszące się, więc po tych drogocennych olejkach spodziewałam się cudów. Niestety szampon niczym mnie nie zaskoczył, ot zwykły, myjący produkt. Nie zamierzam do niego wracać.

Pat&Rub, Żel myjący – tym razem zamiast standardowego żelu pod prysznic The Body Shop zużyłam rewitalizujący żel o zapachu żurawiny i cytryny marki Pat&Rub. Zapach całkiem przyjemny, i to by było na tyle plusów. Produkt ma rzadką, słabo pieniącą się konsystencję (wiem, wiem – kosmetyki naturalne), przez co jest niewydajny. Miałam uczucie, że jakoś tak kiepsko myje. To nie dla mnie. Cena 45 zł za 280 ml.

Bourjois, Witaminowy Tonik – nie raz pojawiał się w projektach denko. Tak jak zawsze piszę – mój ulubiony, najlepszy tonik. Pięknie pachnie, odświeża, nie lepi się. Czego chcieć więcej. Cena: 12 zł za 200 ml.

Vaseline, Spray&Go – nawilżający balsam w sprayu, o którym pisałam tutaj . Moje zdanie się nie zmieniło. Przyjemnie nawilżający, lekki balsam o pięknym zapachu. Cena ok 25 zł.

Revlon, Colorstay – znany wszystkim, kultowy produkt marki Revlon. U mnie w odcieniu 150 Buff. To moja druga, albo już nawet trzecia buteleczka tego podkładu. Mam do niego sentyment, i wracam do niego przy okazji różnych promocji. Słyszałam, że producent w końcu ! zainstalował w nim pompkę, więc myślę, że kupię ponownie już w nowej, odświeżonej wersji. Cena w zależności od miejsca, od 24 zł do nawet 69 zł.

Dermedic, Hydrain3 Hialuro – serum nawadniające twarz, szyję i dekolt. Produkt niby poprawny, bo jako tako nawilżał, nie zapchał mnie, sprawdzał się pod makijaż, ale jakoś nie zaskoczył mnie na tyle, żebym kupiła go ponownie. Cena około 40 zł za 30 ml.

Mac, Cleanse Off Oil – miniaturka olejku do demakijażu, wystarczyła mi na tydzień. Mogłaby posłużyć trochę dłużej, ale to malutkie opakowanie okazało się bardzo nieporęczne pod prysznicem. Po tym tygodniu mogę śmiało stwierdzić, że produkt bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem makijażu. Nie spowodował wysypu na mojej twarzy. Po zastosowaniu czułam bardzo przyjemne nawilżenie i ukojenie skóry. Kupiłabym go ponownie, gdyby nie cena – 115 zł za 150 ml.

L’biotica, Aktywne serum do rzęs –  ten produkt z moimi rzęsami nic nie zrobił. Nie nadawał się nawet jako baza pod tusz, ponieważ ma bardzo rzadką, wodnistą konsystencję. Zbędny produkt i tyle.

Delia, Onyx korektor do brwi 3w1 – produkt ma przyciemniać brwi, rozczesywać je i nabłyszczać. I w sumie wszystko to robi, jednak dla mnie jest zbyt rzadki. Cena około 10 zł.

Dajcie koniecznie znać, czy znacie któryś z tych produktów, i jak się u Was sprawdza.

 

 

0